wtorek, 26 czerwca 2012

Rok szkolny kończy się wkrótce....

Wprawdzie rok szkolny kończy się dopiero w piątek, ale wielu uczniów już się "rozchorowało", klasy przerzedziły się. Rodzice piszą usprawiedliwienia i niby wszystko ok. Ale czy na pewno? Czy rodzice zdają sobie sprawę, że to niewychowawcze? Czy musimy pomagać dzieciom w  "kombinowaniu?
W czasie ferii zimowych wyremontowano mi klasę. Na ścianie wożny przybił szeroką drewnianą listwę tak, aby ławki nie niszczyły ściany obijając się o nią (nie wiadomo kiedy samorządowcy znajdą pieniądze na kolejny remont). Już drugiego dnia uczniowie zaczęli bazgrolić po tej listwie (oczywiście wtedy, kiedy nauczyciel nie widział). Żaden uczeń naturalnie nie wie, kto to robił, mimo ze szkoda zauważona była już następnego dnia. W ubiegłym tygodniu, wspólnie z moimi uczniami postanowiliśmy nalepić na listwie kolorowe kwiatki pasujące do zrobionych na okno "kwietnych żaluzji" (pochwaliłam się w jednym z postów). Kupiłam kolorowy papier samoprzylepny, młodzież wycięła i przykleiła na 5-metrowej listwie kolorowe kwiaty. Wyglądało kolorowo, wszystkim się podobało. Pomyślałam, że jeżeli ktoś ma pisać tam, gdzie nie trzeba, to niech bazgroli po kwiatach, które można wymienić. Dzisiaj rano przyszłam do klasy i co ja widzę? Zostało jedynie kilka kwiatów!Zrobiłam dochodzenie i wiem ,ze to uczniowie pierwszej klasy spacerowali na przerwie (po moim wyjściu ze szkoły) oblepieni kwiatami.z mojej klasy! 
Coraz trudniej pracować w szkole. Trudno wyegzekwować od ucznia posiadanie podręcznika (mało kto sprzedaje "stare" i kupuje od kolegów) a coraz częściej zeszytu. Młodzież przynosi za to do szkoły coraz nowsze gadżety, objadają się bez przerwy chipsami itp. Kiedy proszę o zrobienie na ochotnika gazetki to ochotników niewielu i zawsze muszę dostarczyć materiały , tzn. kupić im, i często robię to sama (gimnazjum). Kiedy uda się zrobić coś dla nich, natychmiast pojawia się grupa łobuzów, która za nic ma cudzą pracę, własność. Odechciewa mi się robić czegokolwiek. Wśród uczniów zmowa milczenia, nikt nic nie wie, nie będzie "kablował". Rodzice też tak uważają, przecież trzeba kryć łobuza. (Kiedy pociesze stanie się krzywda, zmieniają zdanie). Co za pokolenie rośnie nam?
Chcę tylko dodać, że nasze gimnazjum należy do jednego z najlepszych w województwie, nie wyobrażam sobie, jak może być w innych. Z roku na rok jest coraz gorzej. Robimy co możemy, aby w ciągu trzech lat  nauczyć naszych uczniów odpowiedzialności i szacunku dla cudzej pracy. A tu takie "kwiatki".
Wyżaliłam się :-) 
Oto ostatnia z kolekcji moich małych podstawek, nie wiem kiedy zrobię następne, bo czekają na mnie duże prace (zaczęłam w końcu obrus dla koleżanki).
Podstawka nr 11




4 komentarze:

  1. Haniu nie martw się....już wakacje za pasem i odpoczniesz troszeczkę. Faktycznie co teraz sie w szkołach wyrabia to przekracza ludzkie pojęcie. Na szczęście jeszcze nie wszystkie dzieci powariowały. Ja, chodząc na wywiadówki mam wrażenie,że to niektórzy rodzice są bardziej nienormalni niż te dzieciaki:(( ale cóż takie czasy:((
    Serwetka jak zwykle u Ciebie bardzo sliczna:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Po wakacjach przybędzie znów optymizmu. Dla tych "normalnych" uczniów warto coś robić :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana to my wychowujemy nasze dzieci...Teraz przykład: mieliśmy w piątek zakończenie roku ;bogate dziecko przyszło w spodenkach dżins ,adidas i koszulka bawełna -rzecz jasna z wyższej półki cenowej...dziś 80-lecie szkoły i parafii ,dużo gości,miało być na galowo, pani dyrektor prosiła - chłopak przychodzi tak samo...I to te dzieci są te ciekawe ...kl.V zdane do VI.
    I jak tu reagować? Moje dzieci poszły na galowo...a według tamtych jestem biedna...i czasem cieszę się z tego:)
    Idąc do szkoły z dziećmi przechodzę obok młodzieży która jedzie do gimnazjum i czeka na autobus ,chodnik ,a ich trzeba mijać ,wychodzić na ulicę ,ruch jak choroba ,tiry i różne takie...najgorzej jak popada...
    Wściekłam się , zrobiłam im taką jazdę ,dyrektorka poprawiła...teraz idę już 2 rok ,zchodzą i dzień dobry mówią -chłopcy szczególnie...
    Powiedziałam im nie dawno ,że są grzeczni...uśmiechali się:) Mi wolno a wam nic nie wolno...i to jest źle bo im wszystko wolno ,a rodzic jeszcze powie ,że to nauczyciel winny...
    Ale się rozpisałam:)

    OdpowiedzUsuń